Genialnym sposobem na dobre i tanie jedzenie jest bar mleczy. Jest to spadek po pięknych czasach PRLu, kiedy stołówki państwowe były na każdej ulicy, a zjeść tam można było głównie wyroby mleczne, jak zupa mleczna, pierogi ze śmietaną, ziemniaki ze zsiadłym mlekiem. Dzisiaj świat nieco inaczej wygląda jednak czasami można znaleźć tego typu restauracje.
Student dzisiejszych czasów nie zawsze dysponuje czasem i gotówką, a jeść musi, więc takie miejsca są wręcz doskonałym rozwiązaniem. Daleko od mamy, a jedzeia domowego się chce. W końcu całe zycie na kebabie, pizzy i hamburgerach zlecieć nie może (żołądek też strajkuje). Nie wspominam tutaj już o zupkach z torebki, to napewno każdy przechodził. Takie zupki chińskie znudzić się mogą bardzo szybko, chociaż znam ludzi, którzy prowadzili dietę zupkową - dobrze na tym nie wyszli. Wracając do barów mlecznych - sam je odwiedzam. Nie byłem jeszcze we wszystkich, głównie w tych na Śródmieściu w okolicach Galerii Dominikańskiej, Hali Targowej i ul. Wyszyńskiego.
Przez ostatnie pół roku we Wrocławiu stołuję się w barze Karmazyn w Hali Targowej. Ogólnie tanio i smacznie. Menu jest bardzo różnorodne: od ziemniaków z kotletem, po zupy, ryż, placki ziemniaczane, różnorodne sosy, makaron, pierogi, kopytka, kluski śląskie... Jest tego dużo! Czasami zdarzą się jakieś smaczki, jak np. łazanki, spagetti. Próbowałem i muszę powiedzieć, że zwykle dobrze smakują te wszystkie potrawy. Czasami zdarzy się niedosolona fasolka po bretońsku lub ryba. Może to popsuć lekko potrawę. Co do cen to jest tanio. Taki najtańszy zestaw z ziemniakami i kotletem mielonym kosztuje 3,90 zł. Z kotletem schabowym: 5,90 zł. Z filetem z mintaja: 6,30 zł. Można też kupić pierogi ruskie: 3,90 zł. Zupa do 2 zł. Jak widać ceny są przystępne, każdy student może sobie pozwolić na taki obiad. Tam jem najczęściej. Zwykle są to zestawy z kotletem mielonym, filetem z kurczaka, fasolka po bretońsku. Dodać muszę w tym miejscu, że w ostatnim miesiącu miały miejsce niewielkie podwyżki cen - kompot zdrożał z 80 gr do 1 zł, a pieczywo do fasolki po bretońsku wcześniej dodawane gratis zaczęli sprzedawać za 80 gr. Nie spodobał mi się taki proceder, więc zacząłem fasolkę jeść bez pieczywa. Plus do tego wyraziłem swoje niezadowolenie do kobiety zza kasy :) Jeśli chodzi o o pierogi to w Karmazynie nie smakują mi. Jadłem chyba za 2 razy tam pierogi. A jak wiedzą o tym wszyscy naokoło to jestem smakoszem pierogów ruskich, znam się na tym :) Pierogi smakują mi z barze obok, również w Hali Targowej. Nazywa się on chyba Mini Orient, jest to studencki bar. Podają tam głównie fast food, ale koneser znajdzie również pierogi! Tam są bardzo smaczne, podawane z cebulką na oleju (9 pierogów - 3,50 zł). Ja zwykle dokupuję sobie śmietanę w sklepie obok. Komponuje się to wręcz idealnie. Innym barem mlecznym jest Jacek i Agatka, w którym nie jadam :) Jest tam drożej niż w Karmazynie i dalej mi do niego. Jadłem raz tam pierogi. Koszt: 2,50 zł za 8 pierogów. Były przesmaczne!! Podane z tłuszczem ze skwarkami... Mniam. Jednak muszę powiedzieć, że więcej nie udało się zjeść pierogów w tym miejscu, gdyż one zwykle są szybko rozsprzedawane, a probowałem wielokrotnie! Kolejny bar odkrył mój kumpel. On je tam ostatnio bardzo często. Mieści się on na skrzyżowaniu ulic Prusa i Poniatowskiego. Niestety nie wiem jeszcze jak się nazywa, jak się dowiem napiszę w komentarzu lub dopiszę do wpisu. W ramach eksperymentu wybrałem się tam któregoś dnia i muszę powiedzieć, że pierożki ruskie mają tam bardzo dobre! Lepsze niż w Mini Oriencie i podejrzewam że na podobnym poziomie jak w Jacku i Agatce. Takie domowe, podane z tłuszczem ze skwarków. Jadłem tam nawet dzisiaj :) Podwójna porcja kosztowała mnie koło 4,90 zł - 14 pierogów. Jak widać z tego porównania pierogów najbardziej opłaca się jadać je w tym nowym barze. Są bardzo smaczne i tanie, a ten stosunek jakości do ceny jest w mojej studenckiej sytuacji jak najbardziej istotny.
Będę obserwował te bary i jeśli wydarzy się jakaś istotna zmiana, jak podwyżka cen lub obniżka jakości potraw nie omieszkam nie napisać.
Dzisiaj w barze o którym wspominam we wpisie jadłem pierogi ruskie. Jak obiecałem musiałem sprawdzić jak się nazywa. Sprawdziłem. Jest to Bar Duet. Dziękuję za uwagę :)
OdpowiedzUsuńNiestety odwiedziłem jakiś czas temu Bar Duet i kupiłem pierogi. W smaku niezmiennie bardzo dobre, podane również ok, jednak cena wzrosła do 3,60 ! Zmiana ta dyskwalifikuje go. Nie będę tam więcej jadł i będę odradzał innym
OdpowiedzUsuń