Serial-tajemnica. Tak można najkrótej opisać Zagubionych, czyli po polsku Lost. W mojej karierze seriali telewizyjnych poczynił spore zmiany, śmiało mogę powiedzieć, że nie żałuję ani chwili spędzonej podczas oglądania Lostów. Specyfika tego filmu sprawiła, że stał się on jednym z niewielu ulubionych seriali science-fiction, jakie oglądałem w swoim życiu. Zacząłem go oglądać gdzieś w listopadzie 2007. Jesień, potem zima, a co za tym idzie ciemno i zimno (tych rzeczy wybitnie nie cierpię) sprawiły że eksperyment polegający na ściągnięciu kilku pierwszych odcinków Zagubionych zakończył się miłością do tego filmu. Swego czasu tak się wciągnąłem w serial, że oglądałem po 5-6 odcinków dziennie. Miło to wspomina się, bo dzisiaj nie mógłbym sobie na to pozwolić z racji aktualnie prowadzonego trybu życia. Zaczynałem o 19-20:00 i czasem seans kończyłem grubo po 1:00 (piękne czasy). Wtedy jeszcze studiowałem dziennie w swoim rodzinnym mieście i życie zupełnie inaczej wyglądało.
Ogólnie historia z tym serialem wygląda dość ciekawie, bo o nim słyszałem grubo kilka lat wcześniej zanim obejrzałem jakikolwiek cały odcinek osobiście. Nie wiedziałem o nim wiele, jedynie to, że jacyś ludzie rozbili się na jakiejś wyspie i próbują przeżyć. Tyle. Domyślałem się, że jest to kolejna opowiastka o rozbitkach na wyspie - motyw ten wielokrotnie był poruszany w dziesiątkach filmów i z tego właśnie powodu nie zainteresowałem się. Tutaj popełniłem błąd. To jest dla mnie kolejna nauka, dlaczego nie powinno się oceniać rzeczy po omacku. Kiedy zacząłem go oglądać, a działo się to z nudów, okazało się, że film łączy w sobie cechy, które są mi bardzo bliskie: motyw tajemniczości, nowoczesności i jednocześnie czasów starożytnych, historia niezmiernie interesująca plus ciekawa gra aktorów. Wszystko to połączyło się w mieszaninę nie do podrobienia. Klimat trzyma cały czas. Do tego dochodzą elementy pojawiające się w nowoczesnych serialach. Wyjaśniam. Mimo iż historia zaczyna się w momencie rozbicia się samolotu na wyspie możemy śledzić historie bohaterów zanim trafili na wyspę - dzięki retrospekcjom. Pokazują one nam co działo się w przeszłości i co ich ukształtowało. Z czasem też dowiadujemy się jak trafili na wyspę. Każdy ma osobną historię i każdy inną, dlatego to tak bardzo wciąga. Film od samego początku widza wprowadza w stan zaciekawienia. Już w pierwszym odcinku mamy doczynienia z tajemnicą, dowiadujemy się, że nie jest to taka zwykła wyspa, ale coś lub ktoś na niej jeszcze mieszka. Do myślenia nas i bohaterów serialu zmuszają tajemnicze odgłosy pochodzące z wnętrza wyspy.
Obcecnie serial obejmuje 5 sezonów. Kolejne sezony przynoszą następne tajemnice. Dowiadujemy się kto mieszka na ów wyspie, a także dowiadujemy się o historii wyspy. Mnóstwo tajemnic jednak nie znajduje swojego wyjaśnienia, ale może to właśnie to powoduje, że serial tak przyciąga. Muszę przyznać, że nie jest tak, że im dalej tym mniej ciekawie. Tutaj polega różnica między innymi serialami, jak Heroes czy Prison Break. Za każdym razem spotykam się z opiniami, które również podzielam, że pierwsze sezony były niepowtarzalne, potem już tylko spadek formy. Zagubieni to serial, o którym nie mogę tego powiedzieć. Każdy sezon to coś nowego, kolejny krok w poznaniu tajemnic wyspy. Teraz czekam na szósty sezon, bardzo prawdopodobne, że ostatni. Żałuję.
Ogólnie historia z tym serialem wygląda dość ciekawie, bo o nim słyszałem grubo kilka lat wcześniej zanim obejrzałem jakikolwiek cały odcinek osobiście. Nie wiedziałem o nim wiele, jedynie to, że jacyś ludzie rozbili się na jakiejś wyspie i próbują przeżyć. Tyle. Domyślałem się, że jest to kolejna opowiastka o rozbitkach na wyspie - motyw ten wielokrotnie był poruszany w dziesiątkach filmów i z tego właśnie powodu nie zainteresowałem się. Tutaj popełniłem błąd. To jest dla mnie kolejna nauka, dlaczego nie powinno się oceniać rzeczy po omacku. Kiedy zacząłem go oglądać, a działo się to z nudów, okazało się, że film łączy w sobie cechy, które są mi bardzo bliskie: motyw tajemniczości, nowoczesności i jednocześnie czasów starożytnych, historia niezmiernie interesująca plus ciekawa gra aktorów. Wszystko to połączyło się w mieszaninę nie do podrobienia. Klimat trzyma cały czas. Do tego dochodzą elementy pojawiające się w nowoczesnych serialach. Wyjaśniam. Mimo iż historia zaczyna się w momencie rozbicia się samolotu na wyspie możemy śledzić historie bohaterów zanim trafili na wyspę - dzięki retrospekcjom. Pokazują one nam co działo się w przeszłości i co ich ukształtowało. Z czasem też dowiadujemy się jak trafili na wyspę. Każdy ma osobną historię i każdy inną, dlatego to tak bardzo wciąga. Film od samego początku widza wprowadza w stan zaciekawienia. Już w pierwszym odcinku mamy doczynienia z tajemnicą, dowiadujemy się, że nie jest to taka zwykła wyspa, ale coś lub ktoś na niej jeszcze mieszka. Do myślenia nas i bohaterów serialu zmuszają tajemnicze odgłosy pochodzące z wnętrza wyspy.
Obcecnie serial obejmuje 5 sezonów. Kolejne sezony przynoszą następne tajemnice. Dowiadujemy się kto mieszka na ów wyspie, a także dowiadujemy się o historii wyspy. Mnóstwo tajemnic jednak nie znajduje swojego wyjaśnienia, ale może to właśnie to powoduje, że serial tak przyciąga. Muszę przyznać, że nie jest tak, że im dalej tym mniej ciekawie. Tutaj polega różnica między innymi serialami, jak Heroes czy Prison Break. Za każdym razem spotykam się z opiniami, które również podzielam, że pierwsze sezony były niepowtarzalne, potem już tylko spadek formy. Zagubieni to serial, o którym nie mogę tego powiedzieć. Każdy sezon to coś nowego, kolejny krok w poznaniu tajemnic wyspy. Teraz czekam na szósty sezon, bardzo prawdopodobne, że ostatni. Żałuję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz