wtorek, 30 czerwca 2009

Micheal Jackson nie żyje

Kiedy dowiedziałem się o tym, że nie żyje mój idol dzieciństwa Michael Jackson czas się zatrzymał. Nie mogłem sobie tego uzmysłowić, że muzyk, którego muzyka powodowała u mnie przez większość mojego życia ogromne uczucia. Pierwszą jego kasetę pamiętam kupiłem z mamą na bazarze. Była to pierwsza połowa lat 90. Jej tytuł to: "Ballads" (czyli ballady). Kilka lat później dowiedziałem się że nie był to oryginalny album Michaela, tylko zwykły pirat. Kosztowała mnie, a raczej moją mamę 11 tys. zł. Mimo że ballady to nie jest muzyka dla młodych chłopców to mimo wszystko bardzo mi podeszła. Kupowałem później kolejne kasety i chyba żadna z nich nie była oryginalnym wydawnictwem, ale znajdowały się na nich jego kawałki. Fascynacja trwała dość długo. Znałem jego piosenki, oglądałem filmy z Michaelem Jacksonem, a nawet próbowałem tańczyć jak on. Dzisiaj wiem, że jest - był - wielkim artystą. Znam jego przeszłość, wiem że miał ciężkie dzieciństwo, że go w zasadzie nie miał, bo spędził je na scenie i w trasach koncertowych. Ale to go ukształtowało. To sprawiło, że tworzył taką muzykę i że był takim człowiekiem. Mogę powiedzieć śmiało, że Michael Jackson był moim wielkim idolem i jego śmierć to dla świata muzyki ogromna strata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz